Placido Domingo – tenor

Placido Domingo urodził się w Madrycie 21 stycznia 1941 roku. Jego rodzice – Placido Domingo i Pepita Embil byli śpiewakami i podróżowali po Hiszpanii z własną trupą aktorską dając przedstawienia zarzueli. Kiedy w 1949 roku osiedli na stałe w Mexico City, Placido opuścił Hiszpanię, aby dołączyć do rodziny. Tam wraz ze swoją młodszą siostrą Mari Pepa uczęszczał do tamtejszego konserwatorium, gdzie zdobył ogólne wykształcenie muzyczne pobierając naukę gry na fortepianie, kompozycji, interpretacji wokalnej oraz dyrygentury. Te ostatnie zajęcia odbywał on w klasie wielkiego mistrza batuty – Igora Markevitcha. Nie było natomiast w programie kształcenia zajęć ze śpiewu! Tak więc śpiew poznawał Domingo przypatrując się pracy swoich rodziców. Jak sam mówi o sobie – jego nauczycielami śpiewu były płyty z nagraniami Carusa i Bjørlinga. Poznawał też swój przyszły zawód praktykując w przedstawieniach granych przez rodziców, gdzie mógł śpiewać w wystawianych zarzuelach niewielkie rólki przeznaczone na głos barytonowy, gdyż tak wówczas został sklasyfikowany. Ciemna, gęsta barwa w średnicowym rejestrze w połączeniu w wrodzoną intuicją wokalną i muzyczną sprawiały, że jego występy od początku przykuwały uwagę słuchaczy. 

Debiut sceniczny Domingo „zaliczył” 23 września 1959 roku w Palacio de Bellas Artes w Mexico śpiewając partię Borsy w Rigoletto G.Verdiego. Następnie były małe role w Dialogach Karmelitanek F.Poulenca (kapelan), w Tosce G.Pucciniego (Spoletta) w Łucji z Lammermoor G.Donizettiego (Norman) aż wreszcie 19 maja 1961 roku w Monterey w Teatro Teresa Montoya zadebiutował w pierwszoplanowej roli jako Alfred w Traviacie G.Verdiego. Po tym debiucie nie trzeba było długo czekać na dalsze propozycje – wkrótce nastąpiły dalsze występy - w rolach Cavaradossiego w Tosce, Rudolfa w Cyganerii G.Pucciniego, Ferranda w Cosi fan tutte W.A.Mozarta i Edgara w Łucji z Lammemoor G.Donizettiego. W tym czasie Placido Domingo zawiera związek małżeński z Martą Ornelas – meksykańską sopranistką, specjalistką od ról mozartowskich. Poznali się jeszcze za czasów studenckich, spotkali się ponownie w czasie przygotowań do debiutu w partii Alfreda w Monterrey. Pierwszy raz razem wystąpili w operze meksykańskiego kompozytora Gabriela Vasquesa – Ostatni sen.

 

Od grudnia 1962 Domingo przez dwa i pół sezonu śpiewał w teatrze operowym w Tel–Awiwie, śpiewając około 280 przedstawień w dziesięciu rolach – w tym dwie po hebrajsku. Po powrocie na kontynent amerykański przypadek zadecydował o szybkim dalszym rozwoju jego kariery. W Nowym Yorku na otwarcie Lincoln Center zdecydowano się wystawić dzieło argentyńskiego kompozytora Alberta Ginastery – Don Rodrigo. Do roli króla potrzebowano tenora ze znajomością hiszpańskiego, który byłby w stanie nauczyć się trudnej muzycznie partii. Zdecydowano się zaangażować do tej roli jeszcze mało wtedy znanego Placido Domingo. Premierowy wieczór w New York City Opera stał się ogromnym sukcesem i początkiem wielkiej kariery. W 1968 roku wystąpił po raz pierwszy na scenie Metropolitan Opera w operze Adriana Lecouvreur F.Cilei. Do roku 1973 Placido Domingo występuje już niemal na wszystkich scenach, o jakich może marzyć śpiewak. W 1967 roku pojawia się na scenie wiedeńskiej Staatsoper. W roku 1969 debiutuje podczas letniego festiwalu na słynnej Arenie w Weronie, a w grudniu tegoż roku zadebiutował tytułową rolą w Ernanim G.Verdiego na otwarciu sezonu w mediolańskiej La Scali, gdzie odtąd pojawiał się już regularnie, zawsze entuzjastycznie przyjmowany przez publiczność. 

W 1971 roku do wielkich scen goszczących Dominga dołącza londyńska Covent Garden (debiut partią Cavaradossiego w Tosce G.Pucciniego), a następnie w 1973 paryska Opéra National. Kolejnym niezwykle ważnym krokiem w karierze był rok 1975, kiedy to w Hamburgu Domingo po raz pierwszy wystąpił w partii Otella. Po tym wrześniowym wieczorze cała niemiecka prasa zachwycała się niezwykłym wykonaniem tej arcytrudnej partii. Zachwycano się jego barytonowym timbrem głosu oraz niezwykłą, jak na przyjęte dotychczas standardy grą aktorską. To właśnie ta partia przyniesie Artyście jeszcze jeden niezwykły sukces – najdłuższe owacje trwające ponad 80 minut – po spektaklu Otella w Wiedniu w 1991 roku. Kurtyna szła wtedy do góry 101 razy!

 

I wreszcie rok 1984, kiedy Domingo decyduje się na podjęcie wyzwania, jakie niesie ze sobą repertuar chyba najtrudniejszy dla śpiewaka – repertuar wagnerowski. W tym właśnie roku dochodzi do premiery Lohengrina w MET. Wprawdzie Domingo debiutował w tej partii już w 1968 roku w Hamburgu i na podstawie zachowanego nagrania z tego spektaklu można stwierdzić, że to był całkiem dobry Lohengrin. Jedynym problemem było zapomnienie przez śpiewaka słów w samym środku słynnego „Mein lieber Schwann” podczas pierwszego przedstawienia. Ambitny Domingo tak to sobie wziął do serca, że za nic nie chciał wyjść do końcowych ukłonów i natychmiast postanowił wycofać się z drugiego spektaklu. Siłą wypchnięty przed kurtynę ze zdziwieniem przyjął ogromną owację widowni. Jeszcze bardziej zdziwił się, gdy większość recenzentów pominęła milczeniem „wpadkę pamięciową”, za to wszyscy bardzo pozytywnie ocenili całość kreacji. Pomogło to przekonać Dominga do wystąpienia w drugim spektaklu, który przebiegł już bez niespodzianek. Problemy pojawiły się, gdy 7 dni później Placido miał śpiewać Bal maskowy w Miami. Głos zaczął nagle odmawiać posłuszeństwa, potrafił załamywać się niespodziewanie już przy "g". Domingo odwołał kilka występów. Odwiedził nawet laryngologa, ale ten nie potrafił znaleźć przyczyny niedyspozycji. Na szczęście po 3 i pół „straszliwych” (jak pisze Placido) miesiącach kłopoty z głosem niespodziewanie ustąpiły. Domingo przypuszcza, że ich przyczyną nie był nawet sam Lohengrin, ale okres przygotowań, kiedy spędzał całe dnie przy pianinie, próbując opanować ciężką partię w nieznanym języku. Najlepszym dowodem na to był fakt, że nie śpiewał tej partii aż do wspomnianego roku 1984. Od tej pory czuje się śpiewakiem spełnionym, choć nie zaprzestaje coraz to nowych wyzwań.

 

Jego repertuar imponuje wszechstronnością, obejmuje partie operowe od Mozarta po Wagnera. Kiedy zwracano mu uwagę, że być może powinien bardziej rozgraniczyć repertuar liryczny od bohaterskiego, odpowiadał, że uważa taki podział za sztuczny. Przypominał, że za czasów Carusa nie istniał podział na tenorów bohaterskich i lirycznych. Po prostu byli tenorzy i śpiewali. Rzeczywiście słuchając śpiewu Domingo odnosi się wrażenie, że żadne partie nie szkodzą jego głosowi. Odnajduje się doskonale w każdym repertuarze. Przez ponad czterdzieści lat pracy artystycznej Domingo przygotował i wykonał 119 partii operowych, śpiewając w ponad dwustu miastach na całym świecie zarówno na scenie jak i na estradzie dając liczne recitale operowe i pieśniarskie. W 1990 roku nastąpiło kolejne wydarzenie, które poruszyło cały artystyczny świat. Oto na zakończenie Mistrzostw Świata w piłce nożnej odbywa się niezwykły koncert. Trzech największych tenorów ostatnich lat spotyka się razem na wspólnym koncercie. Od tej pory wspólne występy Dominga, Carrerasa i Pavarottiego pod dyrekcją Zubina Methy będą przyciągać niezliczone rzesze melomanów. Sam Domingo powiedział, że opera i piłka nożna nie znają żadnych granic, gdyż przemawiają tym samym językiem – językiem emocji, który jest znany wszystkim ludziom. Za pośrednictwem telewizji koncerty te będą oglądać biliony słuchaczy na całym świecie. „Instytucja”, jaką stały się występy trzech tenorów będzie od tej pory najlepszą agencją reklamową promującą muzykę operową. 

W 1993 roku Placido Domingo inicjuje kolejne przedsięwzięcie, jakim będzie międzynarodowy konkurs wokalny, mający na celu wspieranie prawdziwych talentów śpiewaczych – Operalia. Co roku do eliminacji, trwających czasami kilka miesięcy, przystępują setki młodych adeptów sztuki wokalnej. W 1996 roku słynny tenor święcił 25-lecie swojej regularnej współpracy z Królewską Operą Covent Garden w Londynie. W tym też roku objął artystyczną dyrekcję Opery w Waszyngtonie, a od 2000 r. Domingo jest też dyrektorem artystycznym Los Angeles Opera. W 1998 r. Met obchodziła uroczyście 30-lecie występów Dominga, a w 2002 roku uroczystą Galą Domingo po raz 20 otworzył sezon Met, ustanawiając nowy rekord, którego chyba długo nikt nie pobije (poprzedni rekord należał do Enrico Carusa, któremu zaszczyt otwarcia sezonu Met przypadł 17 razy).

 

Ostatnio coraz częściej też staje on za pulpitem dyrygenckim odnosząc sukcesy także w tej dziedzinie. Chociaż występy Artysty opłacano zawsze ogromnymi honorariami, potrafi on także śpiewać charytatywnie, czego chyba największy dowód dał w 1985 roku, kiedy po tragicznym trzęsieniu ziemi w Meksyku, które dotknęło także jego rodzinne strony, na rok anulował wszelkie kontrakty operowe śpiewając jedynie na koncertach, z których cały dochód przeznaczony był na pomoc dla ofiar kataklizmu. Również w Polsce mieliśmy okazję gościć Dominga na charytatywnym koncercie w Zabrzu, gdzie przybył on na zaproszenie prof. Z.Religi. Do Polski Placido Domingo przyjechał jeszcze raz w 2000 roku do Wrocławia.

Domingo otrzymał honorowy tytuł szlachecki, przyznany przez królową Elżbietę II „za wybitny wkład w muzykę i działalność charytatywną”. Ponieważ jednak nie jest obywatelem brytyjskim, nie będzie miał prawa do tytułu Sir, ale może używać liter KBE (Knight of the British Empire) po nazwisku.