Placido Domingo we Wrocławiu

Placido Domingo

19 sierpnia 2000 miało miejsce niezwykłe wydarzenie muzyczne, jakim był koncert Placido Domingo na Rynku we Wrocławiu

Koncert ten był rewelacyjny i mógł doprowadzić do prawdziwej euforii każdego miłośnika pięknego śpiewu. Domingo dał z siebie wszystko i jako wielki aktor, i jako znakomity śpiewak. Dysponować w wieku niemalże 60 lat tak wspaniałym głosem, gęstym, ciemnym, silnym, szerokim, swobodnym i ekspresyjnym, to naprawdę wielka sztuka. A przy tym inteligencja i muzyczne wyczucie porażające wprost w wykonaniu niełatwych nawet dla takiego Artysty utworów (patrz: aria Hermana z opery Czajkowskiego "Dama Pikowa" -bardzo rosyjska w stylu i absolutnie "nie do ugryzienia" dla Hiszpanów czy Włochów) powalały wprost na kolana. Ale zacznijmy od początku:

Pogoda była prawdziwie letnia. Upał, czyste niebo. Zabytkowy rynek we Wrocławiu przygotowany już niemalże na przyjęcie publiczności- śliczny i kolorowy. W jednym narożniku, przy przejściu na plac Solny usytuowana jest scena. Ekipa techniczna kończy właśnie dekorowanie jej kwiatami. Około  godziny 15 rozpoczęła się próba (wysłuchiwana przez autorkę tej relacji przy lodach w Cukierni na Rynku). Sinfonia Varsovia pod dyrekcją Kohna nie potrzebowała właściwie tej próby- muzycy byli dobrze przygotowani. Ana Maria Martinez brzmiała  niczym mezzosopran próbując kawatinę Rozyny z " Cyrulika Sewilskiego" Rossiniego. Jednym słowem - wspaniały aperitif przed jeszcze wspanialszą ucztą!!! O godzinie 19.00 Rynek był już niemal pełny. Choć podobno nie wszystkie bilety zostały sprzedane. Tłumaczyć można ten fakt bardzo kiepską reklamą koncertu w mediach a także, o dziwo, nieprzychylną atmosferą  wokół koncertu jaką stworzyły wrocławskie media. Poszło, zdaje się, o to, że władze gminy Wrocław wydały za dużo pieniędzy na koncert. Także w przerwie koncertu pojawiła się reporterka Radia RMF FM nękająca widzów pytaniami w stylu "Czy sądzą państwo, że warto było wydać tyle pieniędzy na ten koncert?". Pytanie godne raczej absolutnego ignoranta muzycznego, niż reporterki skądinąd dobrej rozgłośni radiowej.
Miejsca podzielono na kilka sektorów: najbliżej sceny - sektor dla VIP-ów (bilety w cenie 350 zł - i tych zostało na tyle dużo, że Organizatorzy podobno usunęli niektóre rzędy krzeseł) następnie dwa sektory miejsc numerowanych (bilety w cenie 150 zł. - o te miejsca było zdecydowanie trudniej), a potem ogrodzonych kilka sektorów z miejscami stojącymi, gdzie można było się dostać już za 60 i 25 zł.

Najwcześniej zapełniać zaczęły się oczywiście sektory ostatnie. Niektórzy wielbiciele talentu Domingo, aby zapewnić sobie jak najlepsze miejsce przybyli do wyznaczonych sektorów już po godzinie siedemnastej. Wkrótce po godzinie 19 zabrakło już drukowanych programów koncertu (w których nie ustrzeżono się błędów drukarskich!). Na niespełna kwadrans przed rozpoczęciem na umieszczonym przy scenie tele-bimie pokazany został krótki film przedstawiający historię i dzień dzisiejszy Wrocławia. Nie zapominajmy bowiem, że cały koncert zorganizowany został jako wydarzenie uświetniające program obchodów tysiąclecia Wrocławia. Trudno chyba sobie wyobrazić lepszą promocję gminy. Po chwili cała scena została oświetlona i pojawili się najpierw muzycy Synfonii Varsovii, a następnie Eugene Kohn i sam Placido. W pierwszej części koncertu usłyszeliśmy kolejno:

G.Puccini - aria Johnsona z op."Dziewczyna z Zachodu"
...Ch'ella mi creda...
wyk. Placido Domindo
G.Rossini - kawatina Rosyny z op."Cyrulik Sewilski"
...Una voce poco fa...
wyk. Ana Maria Martinez
F.Cilea - lament Federica z op. "Arlezjanka"
...E la solita storia...
wyk. Placido Domingo
Ch. Gounod - walc Julii z op. "Romeo i Julia"
...Je veux vivre...
wyk. Ana Maria Martinez
P.Czajkowski - arioso Hermana z op. "Dama Pikowa"
...Prosti niebiesnoje soznanje...
wyk. Placido Domingo
G.Verdi - Uwertura z opery "Moc przeznaczenia"
wyk. Sinfonia Varsovia
G.Verdi - duet Otella i Desdemony z op. "Otello"
...Gia nella notte densa...
wyk Placido Domingo i Ana Maria Martinez

Wszyscy wykonawcy stanęli na wysokości zadania. Tylko Ana Martinez zaczęła zdecydowanie gorzej, aniżeli spodziewać by się mogło słuchając ją na próbie. Być może ogromna publiczność nieco ją speszyła, gdyż zaczęła bardzo ostrożnie. zwłaszcza w walcu Julii odczuwało się brak lekkości i precyzji technicznej, której ta aria wymaga. Jednak już w duecie z "Otella" ten duży, ciemno brzmiący głos sopranowy znalazł pełne oparcie w oddechu. "Rozkręceni" pierwszą częścią soliści jeszcze pełniej pokazali się w części drugiej. A mieli co śpiewać:

G.Puccini - aria Cavaradossiego z op. "Tosca"
...E lucevan le stelle...
wyk. Placido Domingo
G.Puccini - aria Mimi z op. "Cyganeria"
...Donte lieta usci...
wyk. Ana Maria Martinez
F.Moreno Torroba - duet z zarzueli "Luisa Fernanda
...En mi tierra extrema...
wyk. Ana Maria Martinez i Placido Domingo
J.Gimenez - Intermezzo z zarzueli "La boda de Luis Alonso"
wyk. Sinfonia Varsovia
P.Sorozabal
...No puede ser...
wyk. Placido Domingo
P.Luna
...D'Espana vengo...
wyk. Ana Maria Martinez
F.Lehar - aria Su-Czonga z opt. "Kraina uśmiechu"
...Dein ist mein ganzes Herz...
wyk. Placido Domingo
F.Lehar - duet Hanny i Daniłły z opt. "Wesoła Wdówka"
...Lippen schweigen...
wyk. Placido Domingo i Ana Maria Martinez

Po tym niezwykle udanym koncercie publiczność nagrodziła wykonawców wspaniałą owacją na stojąco. Nic zatem dziwnego, że zmusili tym samym Artystów do bisu i nie jednego. Bisy, którym jak zwykle towarzyszy już nieco luźniejsza atmosfera, pozwoliły Artystom nie tylko na potwierdzenie swoich możliwości wokalnych, ale także ujawniły ich niemały talent aktorsko - komediowy. W czasie bisów usłyszeliśmy m.in.

W.A.Mozart - duet Zerliny i Don Giovanniego z op. "Don Giovanni"
...La ci darem la mano...
G.Puccini - aria Lauretty z op. "Gianni Schicchi"
...O mio babbino caro...
A.Lara - Granada
...Granada, tierra sonada por mi...
L.Bernstein - duet Tonia i Marii z m-lu "West Side Story"
...Tonight...

 

Kiedy publiczność domagała się dalszych występów Placido Domingo znalazł doskonały sposób, aby poinformować słuchaczy, że więcej bisów nie będzie. Podszedł do pierwszej wiolonczelistki, zabrał jej instrument, a następnie porwał ją w kulisy. Za nimi podążyła cała orkiestra. Lecz chociaż trwający ponad dwie godziny koncert dobiegł końca, to długo jeszcze nie opadały emocje wśród rozchodzącej się do domów publiczności. Wszystkie okoliczne kawiarenki, restauracje i puby zapełniły się melomanami, którzy jeszcze długo będą rozpamiętywać jedno z największych wydarzeń muzycznych w Polsce.